Litwa 2011

WYPRAWA ROWEROWA MAŁGOSI NAJMARK NA LITWĘ 1.07.2011 – 17.07.2011 - ŁĄCZNIE 1019 km


Dzień 1
1 lipca 2011 r. rozpoczęła się moja wyprawa rowerowa na Litwę. O godz. 23:20 wyjechałam pociągiem ze Szczecina, po niecałych 3 godz., w Poznaniu do pociągu dosiadła się grupa rowerzystów z Koła Regionalistów z Rzepina, którzy byli głównymi organizatorami i pomysłodawcami tej wyprawy.

1.jpg
2.jpg

Dzień 2.
02.07.2011 Suwałki – Berżniki 43 km
Do Suwałk dotarliśmy o godz. 12:30, zaliczając przesiadkę w Warszawie. W Suwałkach przywitał nas deszcz. Po półtorej godzinnym oczekiwaniu, w pelerynach przeciwdeszczowych rozpoczęliśmy swoją przygodę. Z Suwałk kierujemy się na Sejny, gdzie kupujemy litewską walutę - lity i docieramy do Berżników. Po zwiedzeniu cmentarza Polaków poległych w 1920 roku meldujemy się na nocleg w pięknie położonej Agroturystyce.

Dzień 3
03.07.2011 Berżniki –Druskienniki 72 km
Wyjeżdżamy w mżawce i kierujemy się na leśne przejście graniczne w Kowalach.

3.jpg
3a.jpg

Po kilku fotkach przy słupkach granicznych wjeżdżamy na szutrową drogę, gdzie po przejechaniu kilku metrów Adam jako pierwszy łapie gumę.

4.jpg

Po wymianie dętki ruszymy w dalszą drogę by jadąc przez Kowale, Kopciowo (pomnik Emili Plater)
Viktarinas i Lejpuny dotrzeć do Druskienników. Głodni i zmęczeni poszukujemy baru a tu jak z „nieba” spada nam miła pani, która proponuje obiad w swojej restauracji, a po obiedzie… nocleg w swoim pensjonacie – „Vila Park”.

4a.jpg

Z obiadu skorzystaliśmy natychmiast zachwycając się litewskimi bilinami (niektórzy jedli je pierwszy raz).

4b.jpg

Z noclegu również skorzystaliśmy, po negocjacjach specjalisty od tych spraw - organizatora wyprawy Pawła. Po rozpakowaniu bagaży udaliśmy się na zwiedzanie miasta i pięknego Parku Wypoczynku, wśród rzeźb a mieszczącego się w oddalonym o kilka kilometrów Neujasode. To chyba było najbardziej urokliwe miejsce, które zobaczyliśmy na Litwie. Nad malowniczą rzeczką mieści się ekspozycja rzeźb Jezusa Frasobliwego, oraz kompozycja „Życie człowieka i drzewa”.

4c.jpg
5.jpg
6.jpg
7.jpg
8.jpg
9.jpg

Wieczorem świętowaliśmy urodziny Andrzeja popijając słynny litewski miód pitny.

Dzień 4
4.07.2011 Drskienniki – Giraite 82 km
Wyjeżdżamy rano, czyli jak zwykle koło godz. 12:00, w południe Dojeżdżamy do Grutas Parku, gdzie znajduje się ekspozycja pamiątek po czasach sowieckich.

10.jpg

Zwiedzamy część pamiątek udostępnionych nieodpłatnie i ruszmy w dalszą drogę. W miejscowości Mercz po kilkudziesięciu drewnianych schodach wspinamy się na Górę Królowej Bony, z której w podziwiamy malownicze doliny Niemna roztaczające się w Dzukijskim Parku Narodowym.

11.jpg
12.jpg

Po zwiedzeniu gotycko- renesansowego kościoła ufundowanego przez Władysława Jagiełłę
i XIX wiecznej. cerkwi, przymuszeni pogodą, na dłuższą chwilę utknęliśmy pod dziurawym parasolem miejskiego baru, mocno integrując się z miejscową ludnością.

13.jpg
14.jpg

Po przejściu dwóch nawałnic ruszamy w dalszą drogę i docieramy do miejscowości Przełaje. Po drobnych zakupach, obejrzeniu pomnika księcia Witolda z 1930 r.

15.jpg

i neogotyckiego kościoła w którym zachowała się sgraffitowa dekoracja z 1943 r. jedziemy do mmiejscowości Orany, szukając nerwowo noclegu. Spotkany policjant proponuje nam nocleg w namiotach nad jeziorem na obrzeżach miasta. Miejsce to jednak okazuje się terenem schadzek miejscowej młodzieży, więc szukamy dalej kierując się do pobliskiej wioski - Giraite. Tu też znajdujemy miejsce do rozbicia namiotów u sympatycznych właścicieli. Mamy dostęp do toalety (wychodek), wody ze studni, prądu oraz sezonowych owoców.

16.jpg

Dzień 5
5.08.2011 Giraite – Wilno 81 km
Po złożeniu namiotów i zapakowaniu bagaży ruszamy w dalszą drogę. W miejscowości Piczupie oglądamy pomnik „Ból Matki”, a w kolejnej Paluknys popijamy litewskie piwko i zjadamy zimne lody.

17.jpg

Ledwo ruszyliśmy, a już musieliśmy chować się przed nadciągającą ulewą. Wstąpiliśmy więc do kolejnego sklepo-baru, gdzie skosztowaliśmy kolejny litewski specjał, czyli kibiny. Jest to rodzaj pasztecika z drożdżowego ciasta z mięsem i cebulką.
Ruszamy po ok. dwóch godzinach, a tym samym zaczyna się nasza wodna podróż do Wilna. Jak się później okazuje nawet 85 letnia mieszkanka Wilna nie pamiętała takiego deszczu. Mimo peleryn przeciwdeszczowych jesteśmy cali przemoczeniu, woda zalewała nam oczy, a sznur samochodów nie pozwalał swobodnie jechać pryskając na nas wodą z kałuż. W tych warunkach zbłądzimy w mieście. Żeby tego było mało Andrzej łapie gumę. Zatrzymujemy się w bramie pobliskiej kamiennicy i tu spotykana niespodzianka, przemiła pani widząc nas przez okno mieszkania przychodzi do nas z czajniczkiem gorącej herbaty i kubeczkami. W końcu udaje nam się dotrzeć na wcześniej zarezerwowany nocleg. Dostajemy domek z czterema pokojami w starej dzielnicy, oddalonej o kilkadziesiąt metrów od nowoczesnych szklanych wieżowców.

18.jpg
19.jpg

Dzień 6
6.07.2011 r. Wilno – zwiedzanie Wilna ok. 15 km pieszo
Zwiedzamy Wilno, oprowadzani przez przewodnika. Tego dnia jest święto- Dzień Państwa Litewskiego, więc udostępniono do zwiedzania Katedrę Wileńską. Przez cały dzień zwiedziliśmy mnóstwo zabytków litewskich min: Katedrę św. Stanisława i Władysława, dzwonnice, Kościół św. Anny i Bernardynów, św. Teresy , budynek Uniwersytetu Wileńskiego, cerkiew Bogarodzicy, św. Ducha, św. Trójcy i inne, Pałac Prezydencki, Ratusz, rokokową bramę wejściową do klasztoru Bazylianów, Cudowny Obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, celę Konrada, domy w których mieszkali: A. Mickiewicz, J. Słowacki i J.I. Kraszewski.

20.jpg
21.jpg
22.jpg
23.jpg

Po tak intensywnym zwiedzaniu, jemy obiad w poleconej przez przewodnika restauracji z klimatem i potrawami litewskimi, przy ul. Niemieckiej 8. Wybieramy głownie litewskie dania: cepeliny z mięsem polane śmietaną i skwarkami i popijajmy Kalnapilisem.
Posileni udajemy się na cmentarz na Rossie – najcenniejszej z wileńskich nekropoli gdzie spoczywa wiele wybitnych i zasłużonych osób dla nauki i kultury polskiej, a także litewskiej i białoruskiej. Po cmentarzu oprowadza nas młody chłopak, opowiadając pięknie historię cmentarza i spoczywających tu obywateli.

Dzień 7
7.07.2011 r. Wilno-Troki-Wilno 75 km
Wybierany się do Trok zobaczyć „bajkowy” zamek na wyspie, umieszczany chyba w każdym przewodniku.
Po drodze zwiedzamy pomnik Powstańców Listopadowych z 1931 r., gdzie zginęło 600 powstańców.
Wjeżdżając do Trok groźne chmury zapowiadające burzę zmuszają nas, do zjedzenia obiadu w tradycyjnej karaimskiej restauracji „Kabinai”. Posileni chłodnikiem karaimskim z czosnkiem i ogórkiem oraz karaimskimi kibinai a przeczekawszy burzę, ruszamy na podbój zamku. Po drodze wchodzimy do trójnawowej bazyliki pw. Nawiedzenia NMP, w której znajduje się cudowny obraz Madonny Trockiej. Jest to pierwszy na Litwie obraz ukoronowany koronami papieskimi (1718 r.), o całe 209 lat wcześniej niż obraz Matki Miłosierdzia w Ostrej Bramie. O tym fakcie wielu zwiedzających Wilno i Troki nie ma w ogóle pojęcia.

24.jpg

Jadąc w stronę zamku podziwiamy typowe drewniane karaimskie domy, z trzema oknami w ścianie szczytowej zwróconej w kierunku drogi.
Docieramy do zamku na wyspie, zbudowanego przez Księcia Witolda. Budowlę zamkową otacza ponad 30 połączonych jezior, stanowiących raj dla żeglarzy.

25.jpg

Po powrocie do Wilna kilu najwytrwalszych rowerzystów zdecydowało się wjechać na dwie wileńskie góry: Górę Giedymina i Górę Trzykrzyską, z których roztacza się piękny widok na Wilno, i z którymi związane są stare legendy.

26.jpg
27.jpg

Dzień 8
8.08.2011 r. Wilno-Szyrwinty-Wilkomierz-Recionys 102 km
Wyjazd z Wilna to przejazd ok. 20 km przez miasto, później w okropnym upale poruszamy się autostradą.

28.jpg

W celu zjedzenia obiadu zjeżdżamy do miejscowości Szirwinty, gdzie w mieście, nad jeziorem, na trawie, w pobliżu pomnika lekkoatletki przyrządzamy obiad wykorzystując nasze kochery.

29.jpg

Wracamy na autostradę, by po kolejnych kilku kilometrach zjechać do miejscowości Wilkomierz, zrobić zakupy na kolację i udać się na nocleg do Recionys. Dzięki uprzejmości mieszkańców rozbijamy namioty na ich posesji tuż nad samym jeziorem.

30.jpg

Dzień 9
9.07.2011 r. Recionys – Poniewież - Gustonys 75 km
Przed wyjazdem okazuje się, że Andrzej ma dwie pęknięte szprychy – musimy więc opóźnić wyjazd. Na trasie kolejna awaria tym razem pęknięta guma, na kogo trafia… oczywiście na pechowca - Andrzeja.

Zjeżdżamy do Silai, gdzie Pawła zatrzymuje radiowóz policyjny, który przestrzega nas przed jazdą autostradą oraz grożącym za to mandatem. Mimo to kontynuujemy podróż „litewską autostradą”. Po kilkunastu km ciężkiej jazdy i to pod wiatr, nasz peleton zatrzymuje wtargnięcie na drogę „szalonego fotografa”, którym jest ksiądz z Wileńskiego Hufca Maryjnego (www.whm.lt). Okazało się, że ksiądz wraz z młodzieżą WHM i JP II trenują przed XX Międzynarodową Pielgrzymką Rowerową. Trasa pielgrzymki rowerowej Rzym –Madryt – Fatima, - ku czci Jana Pawła II. Dziękczynna - bo za beatyfikację i cudowne uratowanie Papieża Polaka przez Królową Różańca św. z Fatimy przed 30.laty (1981 r.). Okazało się więc, że nie jesteśmy jedynymi rowerzystami na tej autostradzie. Dojeżdżamy do Poniewieża, robimy zakupy, zwiedzamy kościół, a potem tradycyjny obiad w parku nad rzeką Ławeną.
Po obiedzie ruszamy dalej i po kilku kilometrach znajdujemy nocleg w domku holenderskiem.

31.jpg

Dzień 10
10.07.2011 r. Gustonys – Burbiszki - Karcemos – Sniuraciai 75 km
Ruszamy, i już po kilkunastu km zwiedzamy Dwór w Burbiszkach, neogotycki dwór przypominający romantyczną twierdzę, który mieści obecnie ekspozycję kultury szlacheckiej oraz pomnik Adama Mickiewicza.

32.jpg

Już tradycyjnie nad jeziorem, na trasie , tym razem w miejscowości Karcemos jemy obiad.

33.jpg

Nocujemy w pobliżu drogi szybkiego ruchu, w malowniczym campingu w m. Sniuraciai.

34.jpg

Dzień 11
11.07.2011 r. Sniuraciai – Szawle – Kurtowiany 65 km
Jedziemy w stronę Szawli zobaczyć słynną Górę Krzyży. Widok naprawdę imponujący od wielkich kompozycji rzeźbiarskich do maleńkich krzyżyków, których ilość szacuje się na ok. 60 tys. Ja również przyczyniłam się do powiększenia tej liczby zostawiając swój maleńki krzyżyk przywieziony z Polic.

35.jpg
36.jpg

W Szawlach zwiedzamy jeden z największych kościołów na Litwie, katedrę św.. Piotra i Pawła z 70 m wieżą. Niestety, ponieważ był to poniedziałek nie udaje nam się wejść do muzeum rowerów znajdującego się z tym mieście. Robimy więc tylko pamiątkowe fotki, na wielkim bicyklu stojącym przed budynkiem muzeum.

37.jpg

Szawle to najwyższy punkt, najdalej oddalony na północ naszej wyprawy, teraz jedziemy w dół, czyli kierujemy się w stronę Polski. Wieczorem, po kolejnym upalnym dniu znajdujemy nocleg na polu namiotowym w m. Kurtuwiany na terenie Żmudzkiego Parku Narodowego. Zamierzaliśmy spędzić tu miły wieczór świętując urodziny Andrzeja, jednak nagle w jednej sekundzie pojawiły się czarno-szary wał kłębiących się chmur, który przesuwał się po niebie w zastraszającym tempie. Przerażeni uciekliśmy do namiotów i zaczęło lać.

38.jpg

Dzień 12
12.07.2011 r. Kurtowiany – Kielmy – Cytowany - Segula 65 km
Rano ku zaskoczeniu wszystkich świeci słońce, dzięki czemu namioty szybko wysychają.
Po spakowaniu zwiedzamy Kurtowiany. Jedziemy dalej i w Kelmach zaczepia nas przemiła pani, która oferuje nam pomoc. Zaprasza nas do domu na nocleg, ale ponieważ jest wczesna pora, a my mamy mało przejechanych km, nie przyjmujemy jej propozycji. Robimy sobie kilka zdjęć, a kobieta, która przedstawia się nam jako prezydenta jednej z rządzących partii na Litwie, używa swoich kontaktów i nagrywa nam nocleg na polu namiotowym.
Dalej zwiedzamy Cytowiany gdzie znajduje się jeden z najcenniejszych na Litwie zespołów kościelno-klasztornych. Bazylika, bogato zdobione barokowe ołtarze, arkadowy dziedziniec z freskami i z drogą krzyżową oraz kaplicą Męki Pańskiej ze świętymi schodami, i z wmurowanymi relikwiami z Ziemi Świętej.

39.jpg
40.jpg

Dojeżdżamy na „nagrane” pole namiotowe, i okazuje się, że nocleg w domku wyniesie nas taniej niż nocleg w namiotach. Gospodarz prowadził nas do naszego domku mijając piękne, drewniane, nowoczesne domki docieramy do „walącego się” malutkiego domku, gospodarz wskazując domek mówi: „Kakije dziengi takij domiczek”, a na pytanie gdzie jest łazienka wskazał jezioro i powiedział „mnogo wodu”.

41.jpg
42.jpg

Dzień 13
13.07.2011 r. Segula – Cytowniany – Szydłów – Rosienie – Silines (nad Niemnem) 82 km
W Szydłowie, zwanym niegdyś żmudzką Częstochową, w którym miało miejsce pierwsze objawienie Matki Boskiej w Europie zwiedzamy modernistyczną kaplicę oraz bazylikę.

43.jpg

W Rosieniach podziwiamy pomnik typowego żmudzkiego chłopa nawiązujący do powstania w 1831 r. symbolizujący siłę i niezależność Żmudzinów.

44.jpg

Nocujemy w m. Silines pod nominatami nad Niemnem.

Dzień 14
14.07.2011 r. Silines – Jurbork – Szaki – Kudirkos Naumiestis - Wyłkowyszki - 90 km
Rozpoczynamy dzień piękną trasą nad Niemnem, jedziemy wzdłuż rzeki do oddalonego o kilkanaście km Jurorka, w którym znajduje się najbliższy most na Niemnie.

45.jpg

Przekraczamy rzekę podziwiając piękne widoki.
W Szaki, w przytulnej restauracji kosztujemy ostatnich litewskich potraw, w końcu próbujemy litewski chłodnik. Na nocleg, już tradycyjnie docieramy na pole namiotowe nad jezioro, tym razem na przedmieściu Wiłkowiszek.

Dzień 15
15.07.2011 r. Wyłkowyszki – Kalwaria – Becejły (Polska) 82 km
Planujemy ostatnie zakupy, wydanie ostatnich litów i drobiazgi dla najbliższych, zamierzamy zrobić to w Kalwarii. Jednak na miejscu okazuje się, że nie ma dużego sklepu, a te które są, są słabo zaopatrzone. Wybieramy jednak z tego co jest, jemy „obiad” w parku, zwiedzmy miasto i ruszamy w dalszą drogę. Granicę przekraczamy w Budzisku. Pamiątkowe zdjęcie i jedziemy dalej w poszukiwaniu noclegu.

46.jpg

Tradycyjnie w poszukiwaniu noclegu kierujemy się nad jezioro. Rozbijamy się w Becejłach nad samym jeziorem na polu namiotowym.

Dzień 16
16.07.2011 r. Becejły – Suwałki 30 km
To już ostatni dzień naszej rowerowej wyprawy. Pokonujemy 20 km pagórkowatą drogą wzdłuż malowniczo położonych jezior. Dojeżdżamy do Jeleniewa, gdzie zachęceni przez gospodarza ostatniego campingu w restauracji „Jelonek” delektujemy się regionalnymi specjałami: kiszką ziemniaczaną, kartaczami plackami popijając wszystko podpiwkiem.

47.jpg

Dojeżdżamy do Suwałk, po zakupie biletów kolejowych wymieniamy wrażenia przy kawie w centrum handlowym. Pociągiem z Suwałk o godz. 15:17 dojeżdżamy do Warszawy, skąd po dwóch godz. mam bezpośredni pociąg do Szczecina, pozostali towarzysze wyprawy mają w planie jeszcze dwie przesiadki zanim dotrą do Rzepina.

Na koniec wielkie podziękowania dla kolegów i koleżanek z Koła Regionalistów z Rzepina: Asi, Ewy, Izy, Adama, Pawła, Andrzeja i Przemka za „przygarnięcie” mnie, osoby z „Samej Ramy” na piękną wyprawę a szczególne podziękowania dla Pawła Kubisia za wzorową organizację wyprawy.


(gosia.najmark)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License